
Skupiam się na tym, co stoi za objawem.
Interesuje mnie, dlaczego określone reakcje, napięcia czy zachowania powracają w podobnych sytuacjach i co sprawia, że utrzymują się w czasie.
Trudność traktuję jako informację o szerszym kontekście życia — zmiana staje się możliwa wtedy, gdy rozumiemy, jak dana sytuacja powstaje, co ją podtrzymuje oraz jakie znaczenie pełni w doświadczeniu człowieka.
Moja praca opiera się na podejściu humanistycznym i salutogenetycznym. Inspiruję się koncepcją osoby Carla Rogersa, logoterapią Viktora Frankla, teorią poczucia koherencji Aarona Antonovsky’ego oraz koncepcją zasobów Stevana Hobfolla. Bliskie jest mi również podejście self-compassion oraz rozumienie motywacji jako procesu wynikającego z poczucia sensu i sprawczości.
Sens i kierunek
W mojej pracy ważne jest nadawanie sensu doświadczeniom.
Chodzi o zobaczenie spójności między historią życia, aktualnym kontekstem a sposobem reagowania.
Gdy sytuacja zaczyna być rozumiana, pojawia się większa jasność — a wraz z nią możliwość świadomego wyboru kierunku działania.
Perspektywa zasobów
Patrzę na człowieka przez pryzmat zasobów: energii, relacji, poczucia bezpieczeństwa, kompetencji i struktury codzienności.
Przeciążenie często wiąże się z naruszeniem równowagi w jednym z tych obszarów.
W takich momentach potrzebne jest uporządkowanie i odbudowa.
Tempo i autonomia
Zmiana opiera się na poczuciu wpływu i realnym wyborze.
Motywacja pojawia się wtedy, gdy sytuacja staje się zrozumiała, a kierunek działania — możliwy.
Ważna jest dla mnie dojrzała łagodność wobec siebie — rozumiana jako zdolność do zmniejszania nadmiernej surowości bez rezygnowania z odpowiedzialności.
Tak rozumiem swoją rolę — pomagam zobaczyć strukturę trudności, uporządkować ją i wyznaczyć dalszy kierunek.